Dzieci
Z wiekiem, maleńka kruszynka, już nie jest taka maleńka. Rośnie, rozwija się i kiedy przychodzi czas pójścia do szkoły, pokładane są w każdym z przyszłych uczniów ogromne nadzieje. Świat potrzebuje mądrych ludzi, którzy w przyszłości będą mogli obejmować wysokie stanowiska. Rodzice, nauczyciele, dziadkowie- wszyscy liczą, że ich dziecko, podopieczny, wnuczek będzie kimś, że dzięki szkole i naciskom nauczycieli i rodziców dojdzie do czegoś w życiu, zapewniając sobie godną przyszłość. Niestety niekiedy ta presja jest za duża i dzieje się potem jak się dzieje. Różne próby ucieczki do wolności i decydowania o własnym losie. Zaczyna cenić się pewnego rodzaju niezależność (ale nie taką, w sensie "robię zupełnie na co dusza zapragnie", tylko "robię to, na co pozwala mi sumienie i wychowanie".) Wychodzą różne kwiatki. Nad wszystkim da się zapanować. Nie należy jednak przesadzać w żadną stronę. Trudno utrzymać równowagę, ale wystarczy rozejrzeć się, ilu ludziom to się udaje. Od razu będzie nam lepiej. Powodzenia.